Jeżeli chodzi o odchudzanie, to cofam się. Jestem na samym początku. Wiem, że nie będzie tak jak chciałam, że nie dognę do tych wymarzonych 47kg! Ogarnęła mną słabośc. Już się tym nie przejmuję.
Niektóre uwagi innych tylko mnie motywują do działania.
Proszę was dziewczyny napiszcie coś, cokolwiek co pomoże mi oprzec się na nowo jedzeniu. Wiem, że tak byc nie powinno, ale człowiek powinien dostac kolejną szansę.
Codziennie 1000kcal, kiedyś było tylko 500 :| ale to kiedyś...
Biorę się za naukę.
Dążenie do perfekcji jest cholernie trudne. Gdy tego dokonasz, przekonasz się, że było warto. Bez względu na cenę jaką poniosłaś.